Jadłonomia @ Snapchat
snapchat: jadlonomia

Granola jabłkowa

Danie:

Jesień to mój ulubiony czas na pieczenie granoli. Kiedy jest ciemno  i zimno, można odpalić piekarnik, wymieszać ulubione pestki oraz ziarna, a potem zapiec je w słodkim miodzie lub syropie z agawy. A przy okazji w całym domu pachnie cynamonem i słodkim, gorącym miodem.

Domową granolę można przygotować z dowolnych pestek i ziaren. Zamiast garści migdałów można użyć orzechów laskowych, a pestki dyni zamienić na słonecznik. Lubię jednak, żeby wszystkie składniki do siebie pasowały i tworzyły naprawdę wyjątkową mieszankę, inną niż wszystkie na sklepowych półkach. Dlatego tym razem przygotowałam bardzo jabłkową granolę, pieczoną w soku jabłkowym, pełną kawałków jabłek oraz chrupiących ziaren gryki, które sprawiają, że ta granola smakuje jak polska jesień. Ta tegoroczna, polska złota jesień.

wersja do druku

Granola jabłkowa

  • Czas przygotowania: 15 minut + 50 minut pieczenia i studzenia 15M

Składniki na duży słoik:

1 szklanka płatków owsianych
¼ szklanki migdałów
¼ szklanki orzechów laskowych
¼ szklanki pestek dyni
¼ szklanki syropu z agawy, melasy lub miodu
2 łyżki soku jabłkowego z pierwszego tłoczenia
½ łyżeczki cynamonu
¼ łyżeczki imbiru
mała szczypta soli morskiej
¼ szklanki rodzynek
¼ szklanki suszonych jabłek, można pociąć krążki suszonych jabłek
½ szklanki gryki w melasie, użyłam tej od Dobrej Kalorii

Przygotowanie:
  1. Piekarnik rozgrzać do 175 stopni. W dużej misce wymieszać ze sobą wszystkie składniki poza rodzynkami, jabłkami i gryką. Kiedy wszystkie orzechy oraz płatki będą delikatnie sklejone, wyłożyć je na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia i równomiernie rozprowadzić. Piec przez 20 – 30 minut, w tym czasie można dwa razy zamieszać piekące się orzechy tak, aby wszystkie złociły się równomiernie.
  2. Upieczoną mieszankę wyjąć z piekarnika i odstawić do wystudzenia. Kiedy przestygną połamać, dodać suszone jabłka, rodzynki oraz grykę i porządnie wymieszać. Przesypać do szczelnego słoja i zjadać z ulubionym mlekiem lub kaszką.

Spróbuj innych potraw z tymi składnikami:


  1. Zgadzam się. W pieczeniu granoli najlepsze jest ciepło i zapach ulatniający się z piekarnika :) Poza tym uwielbiam jak z połączenia kilku niepozornych składników powstaje coś tak pysznego.

    pozdrawiam ciepło
    K.

  2. Ja właśnie ostatnio do Twojej granoli pomarańczowo-kokosowej dodałam cynamon… Bardzo niebezpieczna sprawa… Zeżarłam całość w 3 dni… Sama. Łyżką prosto ze słoika.

  3. Jakbym widziała swoją granolę:-) Tydzień temu robiłam wersję jabłkową.
    W sumie zrobiłam ją z braku innych suszonych owoców na podorędziu oraz z nadmiaru świeżo ususzonych jabłek. Do tego migdały i słonecznik. Pyszna wyszła, chociaż bez soku jabłkowego.

  4. Marta, czy już wiesz, w których księgarniach (pozainternetowych) będzie można kupić Twoją książkę? Pytam, bo nie stać mnie po prostu na książkę + wysyłkę, a bez Twojej książki nie wyobrażam sobie życia.Pozdrawiam, wierna czytelniczka Twojego bloga.

  5. Czekam z utęsknieniem na przepisy na dania główne. Ostatnio bardzo rzadko się tu takie pojawiają, a mi już brakuje pomysłów, co rodzinie na obiad serwować. Bardzo proszę o więcej przepisów na "treściwe" dania.

    • A ja jestem fanką słodkiego, w zasadzie żyje słodyczami, i tak się składa, że kilkanaście postów z rzędu było "słonych" i teraz kolej na słodkie, zwł.ciasta. Był tofurnik(aczkolwiek nie pierwszy raz, tak samo jak i granloa), ale czekam na kolejne ciasta! Także Marto, nie słuchaj, tylko publikuj przepisy na ciasta, ciasteczka, torty i muffiny!!! Pozdrawiam, Twoja imienniczka.

    • Tak,dokladnie-2kawalki brownie,3marchewkowca i swiat z miejsca staje sie piekniejszy. Aromatyczna herbata/kawa i ciasto/slodka bulka/slodka owsianka/jaglanka to moj staly zestaw. Dlatego z utesknieniem czekam na kazdy nowy slodki wpis.

  6. Mnie również brakuje dań obiadowych (nie zup, tylko właśnie dań głównych), więc dołączam się do prośby o coś nowego. Jakoś nie zauważyłam, żeby ostatnio dominowały słone potrawy – owszem był hummus, krem z dyni i piergi, ale w międzyczasie pojawiło się przecież dużo słodkiego: oprócz granoli, był przecież tofurnik i pieczone jabłka. Ostatni post z daniem głównym pochodzi z 30 września, toż to prawie 6 tygodni! Marto, chyba jadasz obiady? 😉

    • Tak jadam! I to codziennie :)
      Ostatnio jadałam głównie przepisy, które szykowałam do książki – to dlatego jest ich mniej na blogu, ale wkrótce się poprawię :)

  7. O, a ja mam bardzo konkretną prośbę – wegańskie spaghetti. Kiedyś znalazłam gdzieś absolutnie cudowny przepis an wege spaghetti z tofu meatballs, to był jakiś amerykański wegański blog o ile się nie mylę.
    To było takie spaghetti marzenie ze świeżych pomidorów, z selerem, marchewkami and what not. Gotowało się je przez godzinę czy dwie… Do teraz szukam tego bloga, albo chociaż jakiegoś świetnego przepisu na spaghetti.
    Byłabym niesamowicie wdzięczna, gdyby taki przepis zawitał na jadłonomi. Albo gdyby chociaż ktoś z wege czytelników dodał w komentarzu link do podobnego… Wiem, że pora roku świeżym pomidorom itp. nie sprzyja, ale co począć… :)

    • To może zacznij od bloga Marty-masz przepis na spaghetti ze świeżych pomidorów i masz przepis na spaghetti z klopsikami z tofu właśnie… A co do życzeń, ja również obstaje za słodkim! Nigdy dość deserów, kto by się produkował przy daniach głównych, a do koleżanki wyżej-przejrzyj sobie ile było słonych przepisów!!! Po jedenastu dopiero pojawił się pierwszy słodki.

    • Ale nie było obiadowych, a to o nie koleżance wyżej tutaj właśnie chodzi. Słodkie też były. Był przecież tofurnik, a granola i pieczone jabłka też są raczej słodkie, prawda?

    • Z tych trzech tylko tofurnik jest ciastem. To raz . A dwa-po co komu dania obiadowe,kiedy mozna zjesc albo slodkie albo strzelic sobie bulke z tofu i warzywami,ewentualnie pasta przepisu Marty,choc i tak uwazam kazda taka ,jak i obiad za zbyt pracochlonna i nie jem takich rzeczy. Nie lubie stac przy garach. Co innego desery-to sa arcydziela,zupelnie inna kategoria.

    • Nie wyobrażam sobie jeść słodyczy na obiad. Żywienie się przez cały dzień bułami z tofu, czy innymi kanapkami też uważam za kiepski pomysł, no ale jak kto woli. Poza tym, mnie nie chodzi o wielogodzinne stanie przy garach przecież…

    • Tak,moja matka tez tego nie rozumie,ale zamiast obiadu wole zjesc bulke. Przez reszte dnia objadam sie slodyczami. Nie wyobrazam sobie nie jesc pysznych wege ciast przez caly dzien. Dla mnie weganska muffinka i sojowe latte zawsze wygraja ze spaghetti czy jakimkolwik innym konkretnym daniem.

    • Huh, ależ się zrobiła tutaj poważna wymiana zdań!

      Na rozluźnienie przeproszę, że przepisów było ostatnio mniej – w związku z pracami nad książką i jej premierą miałam mało czasu, na publikowanie nowych receptur. Oczywiście, że będą nowe dania obiadowe i wiele, wiele nowych przepisów :)

  8. Marto, czy mogłabyś(jeśli to nie problem)zacząć otagowywać przepisy składnikami, albo jakimiś kategoriami bardziej ścisłymi? Byłoby super, łatwiej się szuka-klikam dynia i wyskakują wszystkie przepisy, czekolada, kakao, ciasto, a tak, palec mnie od rolki na myszce już boli…

  9. Mam takie pytanie dot.Twojego ostatniego tofurnika(pieczonego). Gdzies tam mysle juz o swietach i jednym z obowiazkowych ciast jest sernik wiedenski. Jako,ze chcialabym zaskoczyc rodzine jego weganska wersja mam takie pytanie:czy wyjdzie bez ciasteczkowego spodu?-u mnie piecze sie sama mase serowa,bez spodu;nigdy nie pieklam takiego z tofu i zastanawiam sie czy bez spodu sie nie rozleci. Bd wdzieczna za odp i pozdrawiam;)

    • Przepraszam, że tak późno odpowiadam!
      Jasne, że wyjdzie bez spodu – bardzo często piekę tofurniki bez spodu, bo u mnie w domu też się takie często jadało. Wychodzi tak samo pyszny i jest jeszcze prostszy :)

  10. Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Spróbuj również: