Jadłonomia @ Snapchat
snapchat: jadlonomia

Wegetariańska zupa Pho


Zupa Pho ostatnimi tygodniami rozpalała moją wyobraźnię do czerwoności. Gotowałam godzinami wywary, próbowałam różnych przypraw, a wieczorami czytałam dziesiątki przepisów próbując znaleźć ten jedyny i najlepszy. I udało się!

Zupa Pho to wietnamski rosół, który w oryginalnym wydaniu jest bardzo niewegetariański – gotowany długo na kościach, wielkich kawałach mięsa i dodatkowo podawany z cienkimi plastrami mięsiwa w zupie. Zdecydowanie niewege. Jednak oprócz mięsa, kluczowymi dodatkami do zupy są opalone cebule i imbir, aromatyczne przyprawy oraz świeże zioła, którymi posypuje się miski pełne gorącego wywaru.

W klasycznym przepisie wywar gotowany jest jedynie na mięsie i z dodatkiem przypraw, a ja swój gotuję na rozgrzewających warzywach korzeniowych. Do bulionu dodaję mniej anyżu niż z reguły wymagają tego wietnamskie przepisy, bo jest zbyt wyraźny w kompozycji z bulwami i korzeniami. Dolewam za to sporo sosou sojowego, który jest nośnikiem umami i świetnie podkręca smak bulionu – w zależności od tego jaki sos sojowy mam pod ręką, czasem dodaję pięć, a czasem nawet osiem łyżek.

W gotowych czarkach z zupą oprócz makaronu ryżowego lądują także paski podsmażonych boczniaków, kawałki tofu, świeże zioła, kiełki i oczywiście ćwiartki limonki, które należy wycisnąć prosto do miski z Pho.

wersja do druku

Wegetariańska zupa Pho

  • Czas przygotowania: 4 h 45 minut + 10 minut pieczenia 4M

Składniki na około 8 porcji:

Składniki na wywar:
2,5 litra zimnej wody
2 duże cebule
50 g korzenia imbiru
4 marchewki
½ małego selera
¼ korzenia pietruszki
3 łodygi selera naciowego
1 duża gwiazdka anyżu lub 2 mniejsze
1 laska cynamonu
7 goździków
1 łyżeczka ziaren kopru włoskiego
1 łyżeczka ziaren kolendry
mały kawałek papryczki bez pestek
5 -8 łyżek sosu sojowego
2-3 łyżeczki brązowego cukru
sól
łyżeczka oleju

Do podania:
2 opakowania makaronu ryżowego
2 opakowania boczniaków
2 kostki tofu
2-3 limonki
mała papryczka chili
po garści: świeżej mięty, świeżej kolendry, świeżej dymki i kiełków
olej do smażenia

Przygotowanie:
  1. Piekarnik rozgrzać do 225 stopni. Cebule i imbir wyszorować, a następnie przekroić na pół. Ułożyć warzywa na blasze do pieczenia skórą do dołu i delikatnie posmarować wierzch warzyw łyżeczką oleju. Wsunąć warzywa do piekarnika na najwyższą półkę i piec przez około 10 minut lub do momentu, aż cebule i imbir nie będą mocno spieczone.
  2. Pozostałe warzywa obrać i zostawić w całości. Do dużego garnka dodać warzywa, spieczone cebule i imbir oraz wszystkie przyprawy poza cukrem, solą i sosem sojowym. Zalać wodą i gotować na bardzo małym ogniu przez przynajmniej 3-4 godziny.
  3. Gotowy wywar odcedzić, wyciskając warzywa aby uzyskać tak dużo płynu, jak tylko się da.
  4. Teraz najważniejszy moment, czyli doprawienie gotowego wywaru. Wlać sos sojowy, dodać 2 łyżeczki soli i spróbować. Następnie dodawać po sporej szczypcie soli oraz po sporej szczypcie brązowego cukru, dopóty, dopóki bulion nie będzie miał idealnej głębi smaku. W razie potrzeby dodać też kilka łyżek sosu sojowego więcej. Bulion powinien być pełen umami, słony, aromatyczny z głębokim, lekko słodkawym smakiem.
  5. Przygotować dodatki do zupy: boczniaki pokroić w cienkie paski, tofu pokroić w grube paski i podsmażyć wszystko na patelni na małej ilości oleju. Makaron ryżowy przygotować zgodnie ze wskazaniami na opakowaniu.
  6. Do każdej czarki nałożyć sporo makaronu ryżowego, paski boczniaków oraz tofu i wszystko zalać gorącym bulionem. Podawać ze świeżymi ziołami, kiełkami, ćwiartkami limonki i kilkoma paseczkami chili.

Spróbuj innych potraw z tymi składnikami:



    • Mariszka, dzięki za fajny link! Krótki i konkretny artykuł, dobre podsumowanie tematu :)

      Konewka: a mówiąc jeszcze krócej umami to kolejny, niedawno odkryty smak – ani słony, ani ostry ale gdzieś na pograniczu. Umami znaczy pyszny, w potrawach nadaje słonego/serowego/maślanego smaku :) Warto przeczytać artykuł od Mariszki!

  1. Uwielbiam pho, zawsze jem bez mięsa, ale sam wywar pewnie wege nie jest. W domu nigdy nie przygotowywałam, ale zachęcają mnie bardzo niskie ceny składników (wiwat azjatyckie import-shopy we Francji, które doceniam głównie w porównaniu z wygórowanymi cenami polskich Kuchni Świata itp.), no i przede wszystkim to idealne dopasowanie do własnych preferencji smakowych, a przynajmniej potencjalne:)

    • Zazdroszczę orientalnych sklepów we Francji, w Polsce te wszystkie przyprawy trzeba ściągać z internetu albo w większych miastach szukać w orientalnych sklepach. Kupuj i gotuj w takim razie 😉

  2. zrobiłam tą zupkę mimo że nie lubie anyżu ani goździków i bardzo dobra wyszła.. wczoraj gotowałam 3 godziny do 11 w nocy i zjadłam małą miseczkę na koniec, ale bez limonki bo zapomniałam i stwierdziłam że jest taka sobie, a dzisiaj jak wycisnęłam do niej sok z limonki to zupa zupełnie innego smaku nabrała i jest pyszna.. świeża kolandra też musi być obowiązkowo…

    • Cieszę się, że smakowało! To prawda, że korzenne przyprawy wymagają towarzystwa świeżych ziół i limonki, nawet jeśli ktoś nie lubi to niech spróbuje – gwarantuje, że się przekona :)

  3. aj aj aj. szkoda, że makaron użyty inny niż w tradycyjnym phở. Makaron ryżowy użyty tutaj nazywany jest bún. Ten oryginalny do przepisu naprawdę smakuje lepiej, jest od większy w wszerz i cieńszy dzięki czemu czuć smak buliony w nim.

  4. Właśnie wróciłam z podróży po Wietnamie i Laosie i mogę powiedzieć z ręka na sercu, że ta Pho jest równie dobra jak te jedzone przeze mnie na miejscu. Wspaniały przpepis, dzięki wielkie!

  5. Świetne przepisy! Gratuluje. Dopiero co odkryłam bloga i od razu pobiegłam do sklepu po produkty. Niestety nie mam teraz piekarnika, więc niektóre przepisy odpadają, ale może jest jakiś sposób na te cebule i imbir opiekane w piekarniku? Strasznie chciałabym zrobić tę zupę…:)

    • Na opiekane cebule jest bardzo prosty sposób – imbir i cebule opal po prostu nad płomieniem kuchenki, zupełnie tak, jak babcie opalają cebule do rosołu :)

  6. Dziewczyna mojego brata (Wietnamka) do Pho dodaje jeszcze czarny kardamon, który daje fajny dymny posmak. :) Pozdrawiam i zabieram się za robienie buraczanego kremu z twojego przepisu! 😀

  7. Uśmiecham się bo robię podobną Pho :) Swego czasu zajadaliśmy się ta zupą u Wietnamczyka na wrocławskim rynku przy ul. Kuźniczej :) w końcu postanowiłam zrobić taką w domu ale bez zbednego gotowania godzinami wywarów z kości wymysliłam, że zrobię na esencjonalnym wywarze z jarzyn, z tym że pod koniec dodałam krótko podsmażone zamarynowane wczesniej kawałeczki piersi z kurczaka, wyszło przepysznie, od tamtej pory raz w tygodniu Pho (w mojej wersji) jest u nas na obiad :)

    Ale zainspirowałas mnie by zrobić ją zupełnie wege, te boczniaki do mnie przemawiają :)

  8. Jest niedziela , 20.46 a ja wlasnie sie zastanawiam gdzie o tej porze kupie imbir, natke i tofu… :) To pewnie przez powrot zimy- zupa musi poczekac do jutra:/ ja tez. 😉

  9. Trafiłam na Jadłonomię właśnie dzięki tej zupie. Prawdziwa magia, gdy ją gotuję mam wrażenie jakbym przygotowywała magiczny wywar. Niebo w gębie. Szczególnie polecana na ciężkie poranki po upojnych wieczorach. Ja na stół podaję jeszcze pokrojony w cieńkie plasterki marynowany czosnek i sambal oelek. Kiedyś dodałam sambal do gara. Mój błąd. Przez noc zupa nabrała takiej mocy, że… oj.

  10. Zrobiłam wczoraj i wyszła jeszcze lepsza, niż była mojej wyobraźni, kiedy przeczytałam ten przepis 😀 Wchodzi na stałe do mojego repertuaru! :*

  11. Zrobiłam tą zupkę! Co prawda nie miałam ziaren kopru włoskiego (dżizas, skąd je wziąć?!) i selera naciowego, ale i tak wyszła genialna. Mój mężczyzna był zachwycony – że taka dobra zupa a nawet grama mięsa nie ma 😀 na pewno zrobię ją jeszcze nie raz!

    • Ola, nasiona kopru włoskiego kupisz w Marks&Spencer, przez internet oraz w aptekach – wtedy dopiero będzie smakować mężowi 😉

  12. Dziś ugotowałam. Wyszło pycha, bardzo podobne do tego prawdziwego, wietnamskiego. Zastanawiam się czy inaczej smakuje przepis z „nowej jadlonomii”. Nie miałam ani pasty miso, ani brandy, więc zdecydowałam się na ten przepis. Dzieki! :)

    • Myślę, że przepis z książki jest lepszy bo ma głębszy i dłużej pozostający na języku smak, ale oczywiście cieszę się, że ten prostszy z bloga też smakował! :)

  13. Droga Marto, jeśli chciałabym użyć mielonego cynamonu i imbiru to w jakiej ilości, jeśli w ogóle można takie dodać? Pozdrawiam!

  14. Kocham tę zupę, moja wersja bywała rezultatem przeglądu przepisów w necie. Przeczytałam multum przepisów na „pho chay” i również wybrałam takie, w którym cebula wraz z imbirem oraz laska cynamonu i przyprawami były opalane. Czad, również mięsożercy rzucają się na tę zupę i pochłaniają dokladki. W pobliżu miejsca, gdzie mieszkam jest zagłębie azjatyckie (Brooklyn, Ave U) gdzie można kupić nie tylko boczniaki ale dodatkowo więcej, tak z 8 gatunków swieżych grzybów, które wzbogacają tę zupę róznorodnością smaków i ‚tekstury’. Dięki za to, że teraz mam świetny przepis zasze pod ręką.
    Ciekawam, czy w Polsce można kupić skórę z tofu (taki gumowaty kożuch, odpad z produkcji tofu, w chińskim samie jest w wersji suszonej, chłodzonej albo zamrożonej jako wielkie okrąłe płaty . Z tego robię moją drugą ulubioną zupę: wegańskie flaki z dużą ilością majernku, gałki muszkatałowej i imbiru.
    Wielka pycha. Pozdrawiam!

    • Efka, ale masz dobrą lokalizajcę na zakupy! W Polsce o dużą ilość świeżych grzybów jest trudno, więc nie szaleję z takimi dodatkami, żeby nikogo nie zniechęcać. Podobnie jest z kożuchem z tofu, czyli yubą – wciąż można go dorwać głównie przez internet lub w kilku największych miastach.

      • No tak, dostępność mam nadzieję będzie się poprawiać. Jeśli uda się komuś dopaść tę skórę-yubę, to bardzo polecam! Da się z niej także robić bardzo fajne rolady po namoczniu z przyprawami

  15. Hejka, bardzo lubię zupę pho z restauracji i chciałabym ugotować taką dla rodziny, tylko że mam małe dzieci, które uwielbiają rosół, ale nie lubią ostrych potraw, ani słonych. Czy zupa będzie równie smaczna jak nie dam papryki chili i tyle soli i sosu sojowego?

  16. Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Spróbuj również: