środa, 15 kwietnia 2015

Makaron z jarmużem i pomidorami

Czasem bardziej niż zwykle przydają się przepisy, które robią się same – szybko, prosto i w jednym garnku. A chociaż są gotowe w kilka chwil to smakują jak najlepsza uczta. 

Makaron w pomidorowym sosie to bezsprzecznie jedno z najszybszych dań, a w dodatku dających sporo miejsca na dodatki z własnej lodówki. Raz można dorzucić kilka kawałków pieczonej papryki, raz miąższ z upieczonego bakłażana i łychę rodzynek, a jeszcze innym jarmuż i wędzoną paprykę. Sos będzie gotowy w kwadrans, a do tego zyska orzechowy, pikantny i lekko dymny aromat – bingo!


piątek, 3 kwietnia 2015

Mazurki dwa! Daktylowo – różany i kokosowo – waniliowy

W moim wrocławskim domu nie piekło się mazurków. W domach moich ciotek i wujków również nigdy ich nie było, tak samo jak u żadnego z moich szkolnych kolegów i koleżanek. Pewnego dnia tak bardzo mnie zaciekawiło, czy te mityczne ciastka faktycznie istnieją, że obdzwoniłam wszystkich przyjaciół z Wrocławia – okazało się, że oni też nigdy ich nie próbowali. 

Nie miałam więc wyboru i jeśli chciałam najeść się wielkanocnych mazurków musiałam upiec je sama. Szybko odkryłam, że to jedne z najprzyjemniejszych wypieków – bo kiedy już przygotujemy odpowiednie ciasto na delikatny i kruchy spód, możemy zagłębić się w kuchennych szafkach i wyjąć z nich wszystkie ulubione słodkie aromaty. Potem tylko wystarczy z głową je połączyć, a kruche płatki ciasta zmienią się w słodką, lepką ucztę.


wtorek, 31 marca 2015

Pasztet z batatów

Co skleja wegański pasztet? Może to być kasza jaglana, siemię lniane, mąka z cieciorki lub po prostu upieczony do miękkości, słodki i maślany batat.

Ten pasztet robi się niemal sam – w garnku gotuje się soczewica, w piekarniku piecze się batat, a na koniec wystarczy jedynie wszystko połączyć przy pomocy ręcznego blendera. A co najlepsze dzięki dodatkowi słodkiego ziemniaka gotowy pasztet zyskuje wspaniały, maślany i słodki aromat, który w połączeniu z wędzoną papryką rozkłada na łopatki i zachwyca nawet najwybredniejszych smakoszy. Rach, ciach i gotowe!

poniedziałek, 30 marca 2015

Spotkanie autorskie we Wrocławiu

Wrocław, to już dzisiaj! O godzinie 18:00 w Empiku w Renomie odbędzie się spotkanie autorskie wokół mojej książki i kuchni roślinnej. Wpadajcie pogadać o wegańskim gotowaniu lub po prostu przybić piątkę! 




piątek, 27 marca 2015

Ćwikła z wasabi i limonką

Chyba nikomu nie trzeba przedstawiać ćwikły, czyli tradycyjnych buraczków utartych z korzeniem chrzanu. W tym roku na wielkanocny stół postanowiłam przygotować ćwikłę po swojemu, czyli doprawioną zielonym chrzanem wasabi, imbirem oraz sokiem z limonki.

Skoro nasze babcie od pokoleń łączą buraki z chrzanem i kroplą octu, to niewątpliwie ten zestaw ma w sobie wielką moc – ostry smak świeżego chrzanu idealnie przełamuje słodkie buraki, które dodatkowo są zakwaszone odrobiną octu. A gdyby tak połączyć babciną mądrość z egzotycznymi nowinkami i zamiast swojskiego korzenia chrzanu użyć wasabi, a ocet zamienić na sok z limonki?

Jeśli też lubicie w kuchni (i nie tylko) brać sprawy w swoje ręce oraz robić rzeczy po swojemu to pochwalcie się tym na stronie kampanii #poswojemu przygotowanej przez ING Bank Śląski. Organizatorzy kampanii docenili moje uparte gotowanie po wegańsku i zaprosili mnie do sędziowania w konkursie – wystarczy dodać zdjęcie, na którym pokażecie jaki jest wasz pomysł na życie #poswojemu. Do dzieła!


wtorek, 24 marca 2015

Pasztet w słoiku

Przeglądając przepisy na blogu łatwo zauważyć jak bardzo lubię robić (i jeść!) wegańskie pasztety. Jednak po pasztetach z warzyw, z gruszką oraz z żurawiną czas na zupełnie nową recepturę. 

Tradycyjnie pasztety piecze się w różnorakich foremkach, keksówkach lub prostokątnych blachach, a potem kroi na plastry lub kawałki. Ale z okazji nadchodzącego wielkanocnego obżarstwa możecie spróbować przygotować świąteczne pasztety w zupełnie nowy sposób i upiec je... w słoikach. Przygotowane w ten sposób łatwiej się przechowują, dłużej wytrzymują w lodówce i jeszcze lepiej wyglądają na świątecznym stole.

Do pieczenia najlepiej wybrać słoiki z grubego szkła takie jak poczciwe, retro słoiki Weck. Dobrze znoszą wysokie temperatury, równo roznoszą ciepło oraz po prostu świetnie wyglądają na stole.

wtorek, 17 marca 2015

Wegański żurek z pieczonymi ziemniakami

Zastanawialiście się kiedyś, jaki jest typowy smak kuchni polskiej, który odróżnia ją od tradycji kulinarnych innych regionów? To pytanie zadał w rozmowie z Anne Applebaum Łukasz Modelski, a ona wskazała właśnie na kwaśny smak polskiego żurku

Chłodnik, zupa ogórkowa, kiszona kapusta i żurek to tylko niektóre z repertuaru polskich dań o wyrazistym, kwaśnym smaku. Dla osób wychowanych na tych aromatach od dziecka są one oczywiste, ale dla początkujących smakoszy kuchni polskiej bywają wielkim zaskoczeniem. Jak o odkryciu kwaśnego smaku kuchni polskiej w rozmowie z Modelskim powiedziała Applebaum:

A co, pani zdaniem, jest cechą charakterystyczną polskiej kuchni?
- Dla mnie odkryciem była kwaśność. Kwaśny smak. My tego w Stanach nie mamy. Kwaśne zupy, jak żurek, albo nawet chłodnik, ogórki kiszone i tak dalej. Ten kwaśny smak jest bardzo charakterystyczny dla Polski, bardzo mi odpowiada. Zawsze, ilekroć ktoś z zagranicy wybiera się tutaj i chce skosztować czegoś polskiego, wysyłam go na żurek. Na świecie nie ma niczego podobnego.

Japończycy szaleją…
- Kiedy byliśmy w Japonii, wszyscy napotkani Japończycy, którzy byli kiedyś w Polsce, mówili to samo: „Jadłem żurek i słuchałem Chopina”.

Łukasz Modelski, Piąty smak. Rozmowy przy jedzeniu

To co - włączamy Chopina i gotujemy wegański żurek?

piątek, 13 marca 2015

Kisiel marchewkowy

Kilka miesięcy temu rozmawiałam z gotującą koleżanką o wegańskich, bezglutenowych deserach. Omawiałyśmy puddingi chia, budynie z tapioki i tofurniki, a na koniec zgodziłyśmy się, że wszystkie te nowinki na głowę bije stary, poczciwy kisiel. 

Kisiel to obok kompotu jeden z moich ulubionych deserów - gotowy w kilka minut, prosty jak drut, a do tego odrobinę retro. Kojarzy się z wakacjami na wsi, stołówką w przedszkolu i podwieczorkiem u babci. A do tego zupełnie na marginesie jest wegański i bezglutenowy, składa się przecież z ulubionego soku, odrobiny przypraw i mąki ziemniaczanej. Wyobrażacie sobie minę babci, kiedy powiecie jej, że przez całe dzieciństwo szykowała wam wegański deser na podwieczorek?

wtorek, 10 marca 2015

Ziemniaczane kotlety z sosem kokosowym

Ziemniaki mają w kraju nad Wisłą trochę przechlapane. Wszystkim kojarzą się z nudnym obiadem, niedzielą u babci lub po prostu z kartoflami z wody. A przecież poczciwe pyry mają dużo więcej do zaoferowania i świetnie smakują też z kuminem, kokosem i mnóstwem świeżej kolendry.

Chociaż w kuchni polskiej ziemniaki najczęściej doprawia się majerankiem, podsmażoną cebulą lub posiekanym świeżym koperkiem to nie dajcie się zwieść - ziemniaczane bulwy świetnie smakują też z przyprawami z dalekich krain. W Libanie doprawia się je mnóstwem kuminu; w Afryce Południowej występują w parze z masłem orzechowym; a w Indiach najczęściej łączy się je z ziarnami gorczycy, kuminem oraz dodatkiem kokosa. Jeśli tylko macie ostatnie trzy pod ręką to w mgnieniu oka przygotujecie proste, ziemniaczane kotleciki i odkryjecie nowe, lepsze oblicze ziemniaków. I na pewno nie prędko wrócicie do tego wcześniejszego.

czwartek, 5 marca 2015

Amarantusanka z marchewką

Owsianka to szybkie śniadanie z gotowanych lub zalanych wrzątkiem płatków owsianych, a amarantusanka to ... jeszcze szybsza wersja z amarantusa i ulubionego roślinnego mleka, gotowa w niecałą minutę. Koniec z wymówką, że nie wystarczyło czasu na pożywne śniadanie. 

Amarantus, czyli nasiona szarłatu, to jedno z najzdrowszych i najstarszych ziaren. Wzmianki o jego uprawie liczą nawet 3000 lat, przez co często też mówi się o nim jako o Ziarnie Inków, a nawet o Złocie Inków. Swój przydomek zyskał dzięki dużej ilości żelaza, wapnia, magnezu oraz białek egzogennych, czyli tych, o które najbardziej powinni troszczyć się wszyscy weganie. Najczęściej ziarna amarantusa można kupić w dwóch postaciach - w formie surowych nasion, które podobnie jak kaszę jaglaną należy ugotować do miękkości lub w jeszcze popularniejszej formie poppingu, czyli ekspandowanych ziaren. Ta ostatnia wersja to zupełnie to samo, co dobrze wszystkim znany dmuchany ryż, z którego w dzieciństwie wiele osób lepiło szyszki - dlatego właśnie na ekspandowany amarantus mówię najczęściej, podobnie jak na ryż, amarantus dmuchany. A jego największą zaletą jest to, że miękkie ziarenka można zalać ciepłym lub zimnym mlekiem, zamieszać i ... gotowe! Błyskawicznie zmienia się w klejącą amarantusankę, którą można zjeść z dżemem lub orzechami, a jeśli macie więcej czasu także ze słodką, cynamonową marchewką.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...