sobota, 27 czerwca 2015

Ful, czyli egipska pasta z bobu

O hummusie, czyli paście z cieciorki i tahiny, słyszeli już chyba wszyscy. Natomiast wciąż niewiele osób próbowało bliskiego krewniaka hummusu, czyli egipskiego fulu.

Ful medames to nazwa egipskiej potrawy przygotowanej z jednej z odmian bobu. Oryginalnie był to prosty gulasz z długo gotowanego bobu, doprawionego pomidorami, cebulą oraz kuminem i serwowany z oliwą oraz pieczywem. Jednak ful dość szybko rozprzestrzenił się na wiele arabskojęzycznych krajów w Afryce i w każdym z nich serwuje się go nieco inaczej. W Syrii podaje się go na śniadanie z warzywami, w Somalii z naleśnikami na obiad, w Etiopii z podpłomykami i gotowanymi jajkami. Czasem bób jest rozgotowany i rozgnieciony, a czasem jędrny i chrupiący; raz polewa się ful tahiną i ostrą paprykową pastą, innym razem posypuje pomidorami i mnóstwem kolendry. A jeśli do tego wspomnieć, że każda gospodyni doprawia go trochę inaczej i podaje z innymi dodatkami to okaże się, że nie ma dwóch takich samych fuli. I bardzo słusznie!

piątek, 26 czerwca 2015

Weganka w podróży: Praga

Co kojarzy się wam z czeską, wegetariańską kuchnią? Niech zgadnę, pewnie smažený sýr, knedlíky tatarská omáčka? Jeśli tak, to musicie czym prędzej spakować plecak i wyruszyć na kulinarną wycieczkę do Pragi! 

Jeszcze kilka lat temu wegetariańska i wegańska scena kulinarna w Pradze nie była zbyt imponująca. Jednak nie zawsze tak było – w stolicy Czech już przed wybuchem II Wojny Światowej działały cztery wegetariańskie restauracje, co jak na tamte czasy było niespotykanie nigdzie indziej w Europie. Na szczęście Prażanie wrócili do tradycji z minionego wieku i obecnie do Pragi można przyjechać na prawdziwą wegańską ucztę.

W stolicy Czech działa kilkanaście różnych jarskich miejsc, ponad połowa jest wegańska, a wiele z nich specjalizuje się w kuchni bezglutenowej i raw foodowej. Bez problemu można załapać się na wegańskie śniadanie, obiad lub kolację, a w międzyczasie warto wpaść do jednego z licznych sklepów ze zdrową żywnością, w których niedrogo można kupić wegetariańskie smarowidła i wegańskie słodycze. Gotowi na pyszną wycieczkę po sąsiedzku?


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Curry z młodych ziemniaków

Pasta curry, proszek curry czy może od razu całe danie o tej nazwie – które curry było pierwsze i co tak naprawdę znaczy to słowo?

Słowo curry pochodzi z języka tamilskiego używanego w Indiach oraz na Sri Lance i dosłownie oznacza sos. Dlatego też tym słowem zaczęto określać wiele indyjskich potraw składających się z zanurzonych w aromatycznym sosie warzywach lub mięsie. Wszystko skomplikowało się, kiedy do Indii zawitali brytyjscy kolonizatorzy i zauważyli, że podstawą każdego indyjskiego sosu jest świeżo zmielona pasta, więc nie zastanawiając się długo nazwali ją pastą curry. Potem poszli jeszcze bardziej na skróty, przyprawy zaczęli mielić na zapas i łączyć je ze sobą w mieszankę curry. A tymczasem wszystko jest bardzo proste, bo mielona pasta do curry nazywa się tak naprawdę masala – możecie zrobić ją na zapas, trzymać w lodówce i dodawać do kolejnych ulubionych indyjskich dań.


piątek, 19 czerwca 2015

Chia rozmarynowe z truskawkami

Puddingi chia to najprostsze desery na świecie – nasionka wystarczy połączyć z mlekiem, przelać do słoików i odstawić na kilka godzin. Ale jeśli trochę pokombinujecie i ugotujecie wcześniej mleko z gałązką rozmarynu i pieprzem to otrzymacie najlepszy pudding w całym sezonie truskawkowym. 

Podstawowy przepis na pudding chia znajdziecie tutaj, ale jeśli macie wolną chwilę możecie mi zaufać i trochę pokombinować. Wieczór przed podaniem deseru wystarczy zagotować mleko z gałązką rozmarynu, kilkoma ziarnami pieprzu oraz syropem klonowym, a następnie odstawić je na godzinę do wystudzenia. Po tym czasie już tylko należy mleko odcedzić, wymieszać z ziarnami i włożyć do lodówki – rano wyjmiecie prawdziwy rarytas, czyli rozmarynowy pudding chia, który najlepiej smakuje z mnóstwem świeżych truskawek.

niedziela, 14 czerwca 2015

Pasta z pieczonego kalafiora

Piekliście kiedyś kalafiory? Jeśli nie to czym prędzej rozgrzewajcie piekarnik, biegnijcie do warzywniaka i odliczajcie minuty do spotkania z najlepszym obliczem kalafiora. 

Upieczony kalafior smakuje zupełnie inaczej niż ten, który znamy z zupy lub spod tłustych grudek bułki tartej. Ma zdecydowany, orzechowy aromat oraz cudowny zapach, a przede wszystkim ma znacznie więcej smaku niż ten gotowany w wodzie. Wystarczy różyczki natrzeć kilkoma kroplami oleju, oprószyć solą oraz ulubionymi przyprawami i wsunąć do gorącego pieca na kilkanaście minut. Kilka różyczek można wyjeść prosto z blachy, a resztę zblendować z oliwą na aromatyczną, kalafiorową pastę do chleba – najlepiej smakuje z garścią uprażonych płatków kokosa lub orzechów.

środa, 10 czerwca 2015

Wegański twarożek

W moim domu przez całą wiosnę podstawowym śniadaniem był chrupiący, ziołowy twarożek. Pierwszym krokiem w przygotowanach było wyjście do ogrodu po świeży szczypior i rzodkiewki, następnie posiekanie ich najdrobniej jak się da i w końcu połączenie z resztą dodatków w kremowy, pikantny twarożek. 

Myślicie, że to początek rzewnej historii o tym, że przechodząc na weganizm utraciłam ten smak na zawsze? Nic bardziej mylnego! Jedząc roślinnie równie często zaczynam dzień od kanapki z domowym twarożkiem, z tą różnicą, że teraz przygotowuję go z... nerkowców. Wystarczy orzechy nerkowca namoczyć na noc w wodzie, a rano odcedzić i zmiksować z dwoma magicznym składnikami, czyli płatkami drożdżowymi oraz sokiem z cytryny lub wodą z kiszonych ogórków. Do tego jak największa garść świeżych ziół, chwila w lodówce i twarożek gotowy. A smakuje zupełnie jak ten u mamy w 1998 roku.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Szparagowe tabbouleh

Tabbouleh to najpopularniejsza libańska sałatka – mnóstwo świeżych ziół wymieszanych z drobno posiekanymi warzywami i kuskusem lub bulgurem. Ale czy wiecie jak odróżnić dobry tabbouleh? 

Każda arabska gospodyni przyrządza tą sałatkę po swojemu: niektóre dodają więcej pomidorów, inne stawiają na ogórki; czasem dorzucają do środka garść kolendry, a czasem uprażone orzechy piniowe. Niektóre nie szczędzą kuminu, inne od siebie dodają sporą szczyptę cynamonu, a jeszcze inne hojnie doprawiają zioła sokiem z cytryny. Jednym słowem na tabbouleh nie ma jednej receptury, za to jest jedna rzecz, która łączy wszystkie porządnie zrobione sałatki – odpowiednia proporcja kaszy do warzyw. A to znaczy taka, gdzie kasza jest jedynie dodatkiem, bo większość stanowią chrupiące, orzeźwiające zioła i warzywa.

piątek, 29 maja 2015

Krem z białych szparagów z wędzonym czipsem

Krem z białych szparagów to król wśród wszystkich zup kremów – puszysty, delikatny i idealnie aksamitny. Oczywiście, tylko jeśli odpowiednio się go przygotuje.

Przygotowanie dobrego kremu ze szparagów nie jest trudne, ale wymaga znajomości kilku sztuczek. Na początek warto pamiętać o tym, żeby szparagi obrać na całej długości oraz odłamać ich końce, ale w żadnym wypadku ich nie wyrzucać – z tych pozornych odpadków można szybko przygotować szparagowy wywar, który będzie bazą do zupy. Dzięki temu krem będzie miał jeszcze głębszy, szparagowy smak. Kiedy wywar będzie gotowy wystarczy ugotować w nim pokrojone szparagi oraz małego ziemniaka, dzięki któremu zupa będzie idealnie kremowa i jedwabista, bez konieczności dodawania śmietanki. Potem tylko chwila cierpliwości i królewska zupa gotowa!

wtorek, 26 maja 2015

Tagliatelle ze szparagów z pietruszkowym pesto

Dobrze widzicie, to żadna literówka w tytule! Poniżej znajdziecie przepis nie na makaron z dodatkiem szparagów, a na tagliatelle przygotowane z cienko pociętych zielonych szparagów w zielonym pesto.

Przy pomocy klasycznej obieraczki można z łatwością pokroić warzywa w długie, cienkie wstążki podobne do makaronu tagliatelle – śmiało zobierkujcie tak cukinię, marchewkę albo majowe szparagi. Wystarczy mocno dociskać obieraczkę, a powstałe obierki wrzucać szybko do miski z lodem i solą, dzięki czemu szparagowe paseczki zrobią się kruche i soczyste. Do tego łycha pietruszkowego pesto i lekkie, bezglutenowe tagliatelle gotowe!

niedziela, 24 maja 2015

Chłodnik z botwiny z awokado

Ten przepis o mało co, a nie pojawiłby się na blogu! Przygotowywałam chłodnik trzy razy i zawsze zostawał pożarty zanim zdążył doczekać sesji zdjęciowej. 

Tradycyjnie przygotowując chłodnik z botwinki najpierw gotuje się wywar z liści i bulw młodych buraczków, potem dodaje się do niego maślankę, kefir lub śmietanę; a na koniec serwuje się go z ugotowanym jajkiem. Chociaż w wegańskiej wersji nie ma ani śmietany, ani jajka, to chłodnikowi niczego nie brakuje – botwinka połączona jest z domowym mlekiem z nerkowców, mnóstwem chrupiących warzyw i kawałkiem dojrzałego awokado. Dobrze wam radzę, przygotujcie go od razu z podwójnej porcji. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...