niedziela, 1 lutego 2015

Chai Chia

Pamiętacie kokosowy pudding z nasion chia, o którym pisałam kilka miesięcy temu? Można go przygotować namaczając nasiona chia w dowolnym płynie - może to być mleko kokosowe, sok z ulubionych owoców albo... rozgrzewająca masala chai. 

Chai, chia, masala: dużo dziwnych słów na początek, ale już biorę się za tłumaczenie! Masala chai lub po prostu chai tea to pochodzący z Indii napój. Tradycyjnie składa się z czarnej herbaty zaparzonej z mieszanką rozgrzewających ziół, na koniec doprawionej tłustym mlekiem i cukrem. W poniższym przepisie najpierw przygotowujemy napar inspirowany właśnie chai tea, a następnie tym naparem zalewamy nasiona chia. Dzięki tej sztuczce po wymieszaniu ze sobą tych dwóch składników otrzymamy kremowy, aksamitny pudding z nasion chia o rozgrzewającym smaku indyjskiego chai. A chociaż nazwa łamie język, to przygotowanie zajmuje nie więcej niż kwadrans.


środa, 28 stycznia 2015

Ziemniaki Hasselback

Przepis na ziemniaki Hasselback pochodzi ze Szwecji, gdzie ponad 200 lat temu w restauracji Hasselbacken po raz pierwszy podano cienko ponacinane, pieczone ziemniaki. Od tamtego czasu przepis na chrupiące ziemniaki obiegł niemal cały świat i serwuje się go w restauracjach na każdej szerokości geograficznej.

Do przygotowania ziemniaków z Hasselbacken wystarczy ostry i długi nóż oraz szczypta ulubionych ziół. Ten pierwszy jest bardzo ważny, bo przy jego pomocy ziemniaki należy ponacinać na bardzo cienkie plasterki, jednocześnie zostawiając nierozcięty spód ziemniaka - dzięki temu w trakcie pieczenia ziemniaki rozchylają nacięte plastry, które spiekają się na chrupiące czipsy z kremowym, ziemniaczanym spodem. A im więcej plasterków uda wam się wyciąć, tym lepsze będą gotowe ziemniaki - aromatyczne, chrupiące i soczyste. Szybko się przekonacie, że nie znudzą się wam przez kolejnych 200 lat.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Cytrynowa zupa fasolowa z harissą

Czasem dobrze znane nam rodzime produkty nabierają zupełnie nowego wyrazu, kiedy umówi się je na randkę z egzotycznymi dodatkami. Burak flirtuje z kokosem, kasza jaglana puszcza oko do sezamu, a biała fasola ulega urokowi cytryny i harissy.  

Harissa to pikantna, marokańska pasta z opalonych papryczek chili, odrobiny kuminu i ziaren kolendry. Już mała ilość wystarczy, aby dodać daniom intensywnej ostrości, jednak połączona ze swojską białą fasolą nie zrazi do siebie nawet największych przeciwników chili - dzięki swojemu słodkiemu, maślanemu wnętrzu fasola wspaniale zgrywa się z harissą nie paląc gardła, a aromat kuminu jeszcze bardziej podkreśla charakter zupy. A dzięki orzeźwiającemu selerowi i kwaśnej cytrynie zupa syci, rozgrzewa i poprawia humor od pierwszej łyżki - prawdziwa randka idealna!

czwartek, 22 stycznia 2015

Awokado faszerowane batatami

Jednym z największych przysmaków na Wyspach Kanaryjskich jest awokado. Podawane na dziesiątki sposobów, do każdego posiłku w ciągu dnia, a często po prostu wyjadane łyżeczką wprost ze skorupki. Dopiero tam dowiedziałam się, jak dobrze smakuje na gorąco. 

Chociaż najczęściej awokado dodajemy do sałatek, chłodników lub koktajli to wcale nie oznacza, że nie można go podgrzać lub zapiec. Miąższ podczas pieczenia nie traci swojego pięknego koloru, a dodatkowo w miejsce pestki można chlupnąć sporą łyżkę pysznego farszu, a im bardziej będzie pikantny i cytrusowy tym lepiej. Uwierzcie mi, że niewiele jest smaczniejszych par dla awokado niż słodkie bataty, skóra z limonki oraz świeża kolendra - zwłaszcza, kiedy są zamknięte w jednym daniu.

P.S. Pewnie nie muszę wam tego mówić, ale to świetny lunch do pracy lub szkoły, wygodnie się go pakuje i dobrze smakuje też na zimno i następnego dnia.

wtorek, 20 stycznia 2015

Tofucznica z jarmużem

O tofucznicy pisałam kilka miesięcy temu przekonując, jak dobrze smakuje ze szczypiorkiem lub ze świeżymi szparagami. Ale tak naprawdę najlepiej smakuje właśnie zimą, kiedy można do gorącego tofu dodać liście zielonego, mięsistego jarmużu. 

Tofucznica to oczywiście wegańska propozycja śniadaniowa, czyli równie szybkie co jajecznica smażone tofu. Za jajeczny, intensywne smak tofucznicy odpowiadają płatki drożdżowe oraz czarna sól, dlatego jeśli nie macie ich pod ręką poczekajcie z wykonaniem tego przepisu. Ale kiedy już się w nie zaopatrzycie i spróbujecie pierwszej tofucznicy, to szybko przygotujecie kolejną. Przygotowuje się ją w kilka minut, a dzięki dodatkowi jarmużu syci na bardzo długo i nadaje się zarówno na lunch, brunch, a nawet na poczciwe, swojskie śniadanie.

sobota, 17 stycznia 2015

Ziemniaki faszerowane porami

Podczas letnich biwaków nic nie smakowało tak dobrze, jak ziemniaki z ogniska. Okopcone, ze skórką obsypaną popiołem, pod która krył się żółty, ziemniaczany miąższ. Nieważne było, czy je się mięso i czeka w kolejce po kiełbaskę z patyka, czy nie - ziemniaka z popiołu chciał zjeść każdy.

Dobrze przyrządzone ziemniaki nie mają sobie równych. Nie chodzi mi o te z wody lub te rozgniatane na podejrzaną papkę, ale właśnie o te pieczone w skórce, dzięki czemu cały aromat pozostaje wewnątrz ziemniaka. Jeśli tylko okażemy pyrom odrobinę cierpliwości i pozwolimy im upiec się do miękkości w gorącym piecu, to odwzajemnią się nam z nawiązką. A do tak przygotowanych ziemniaków nie ma lepszej pary niż miękkie, słodkie pory usmażone w wędzonej papryce - po takiego ziemniaka w kolejce ustawi się każdy, jak za dawnych czasów na biwaku. 

środa, 14 stycznia 2015

Domowa bezglutenowa granola

Po ciepłej podróży czas wrócić do codziennych obowiązków i własnej kuchni. A najlepiej zaczynać takie powroty od początku, czyli od porządnego śniadania.

Kiedy ostatnio podzieliłam się z Wami przepisem na jabłkową granolę zasypały mnie prośby o bezglutenową wersję tego chrupiącego müsli. Bo przecież sklepowe mieszanki granoli zawsze zawierają dodatki pszenicy lub orkiszu - dlatego trzeba zakasać rękawy i zrobić w domu własną, bezglutenową granolę. Jeśli cierpicie na celiakię dodatkowo upewnijcie się, że amarantus, którego używacie na pewno jest w pełni bezglutenowy tak jak ten od Amarello. Kiedy już będziecie mieli wszystkie składniki pod ręką wystarczy wymieszać je w misce, upiec, a po chwili możecie zjeść swoją pierwszą miskę domowej, bezglutenowej granoli. Mniam!

niedziela, 11 stycznia 2015

Weganka w podróży - Wyspy Kanaryjskie

Rozrzucone na Oceanie Atlantyckim Wyspy Kanaryjskie są jedną z najpopularniejszych turystycznych destynacji. Nic dziwnego, w końcu nad Kanarami przez cały rok świeci słońce, a łagodny oceaniczny klimat sprzyja odpoczynkowi na rozlicznych plażach oraz korzystaniu z wielu turystycznych atrakcji. Wyjątkiem jest malutka wysepka El Hierro, na którą nie docierają niemal żadni turyści. Na szczęście mi się udało.

El Hierro to najmniejsza i najbardziej oddalona wyspa z całego archipelagu - nie kursują na nią wycieczkowe promy, nie ma tam hoteli, ani nocnych barów. I w przeciwieństwie do reszty Wysp Kanaryjskich jest prawdziwym wegańskim rajem - nie chodzi mi o oferty tutejszych restauracji, których na całej wyspie jest zaledwie kilkanaście, a o to, co można zjeść na licznych farmach i plantacjach. A wiem co mówię, bo właśnie na jednej z takich farm zamieszkałam na tydzień, gdzie jadłam i gotowałam z tego, co rosło na polu za oknem pod okiem właścicielki uprawy. I były to jedne z najsmaczniejszych lekcji w moim życiu!

czwartek, 8 stycznia 2015

Trzeci dodruk książki już w księgarniach!

W odpowiedzi na wiele pytań o to, gdzie kupić książkę i czemu jest tak trudno dostępna spieszę z wyjaśnieniem - nieoczekiwanie da wszystkich książka wyprzedała się w dwa tygodnie. Więc została dodrukowana. Jednak dodruk również zniknął w tydzień. Dlatego teraz książka została dodrukowana po raz trzeci i już od jutra pojawi się w księgarniach! 

A od siebie mogę dodać tylko, że nie wiem, czy jestem bardziej zdziwiona, czy szczęśliwa.

XXX
Wasza Najszczęśliwsza Marta


piątek, 2 stycznia 2015

Pozdrowienia z El Hierro!

Wiecie skąd do Was nadaję? Dotarłam właśnie na wyspę El Hierro, czyli najmniejszą wyspę w hiszpańskim archipelagu Wysp Kanaryjskich na Oceanie Atlantyckim - jestem 5000 kilometrów od Warszawy i jeszcze chwilę tu zostanę!

Niekończące się pola bananów, dziesiątki upraw ananasów, własnoręcznie zrywane awokado i ziemniaki gotowane w wodzie z oceanu - tak na pierwszy rzut oka wygląda kanaryjska kuchnia w wegańskiej odsłonie. Jednak przyjechałam tutaj, żeby dowiedzieć się o niej trochę więcej, a przede wszystkim poznać jak najwięcej nowych przepisów i składników.

Dlatego zamiast zamieszkiwać w multikulturowym Las Palmas lub na Teneryfie przedarłam się na malutką wysepkę El Hierro, którą zamieszkuje raptem 10 tysięcy mieszkańców rozsianych po całej wyspie. I zamieszkałam... na ekologicznej uprawie warzyw i owoców pod górą Tibataje razem z gospodarzem i jego żoną, gdzie po jej okiem uczę się gotować z lokalnych składników.

Wrócę do Was za kilkanaście dni z nowymi inspiracjami i przepisami, dobra?
W międzyczasie możecie znaleźć więcej zdjęć i relacji z podróży na Instagramie.

XXX
Marta


A to mój widok z okna.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...