wtorek, 18 listopada 2014

Spaghetti z dyni

Kiedy byłam mała często z zapartym tchem przeglądałam książkę  50 Cudów Natury, na której kartach przedstawiono zorzę polarną, rafy koralowe oraz różowe stada flamingów. Gdybym mogła dopisałabym do tej książki jeszcze jedną pozycję - dynię makaronową. 

Dynia makaronowa to dla mnie istny cud natury. Nieco owalna, o skórze w delikatnie żółtym kolorze i z miąższem pachnącym melonem - na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od innych dyń. Nawet przekrojona na pół nie zdradza swoich nadzwyczajnych właściwości, a mianowicie tego, że po upieczeniu miąższ dyni dzieli się na tysiące drobnych włókien, które można wydłubać i z powodzeniem wykorzystać zupełnie tak jak makaron spaghetti. Świetnie smakuje z pesto z pietruszki, z pesto z jarmużu albo klasycznie, z porządnym sosem pomidorowym.

Niestety, dynię makaronową wciąż ciężko dostać w zwyczajnych sklepach - można ją jednak kupić przez internet tutaj, lub poszukać jej w sklepach ekologicznych oraz na dobrych bazarach. Jeśli widzieliście ją gdzieś w swoich miastach, to napiszcie o tym w komentarzu - na pewno inni czytelnicy będą wam wdzięczni!

sobota, 15 listopada 2014

Kokosowa jaglanka z granatem

Kiedy zupełnie nagle robi zimno, dni stają się krótsze, a za oknem bez przerwy wieje, jeszcze lepszą bronią od czapki i szalika jest miska rozgrzewającej jaglanki. A zwłaszcza takiej, która smakuje jak najlepszy deser. 

O wspaniałych zaletach kaszy jaglanej wiedzą już chyba wszyscy - sycąca, bezglutenowa i pełna odżywczych właściwości na stałe zagościła w kuchni tych, którzy dbają o swoje zdrowie. Jednak wiecie, że jestem rozpieszczoną dziewczyną i w mojej kuchni ważny jest też dla mnie smak potraw - mdła kasza jaglana z przypadkowymi owocami i bakaliami to nie dla mnie. Dlatego kiedy zaczynają się pierwsze przymrozki odpalam ogień pod rondlem z jaglanką i gotuję królewską jaglankę z kremowym mlekiem kokosowym, świeżymi daktylami i granatem. Od razu robi się cieplej na żołądku, w sercu i za oknem.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Pesto z jarmużu

Pesto można utrzeć ze wszystkich liści i natek - z natki rzodkiewki, z pietruszki, a nawet z zielonej naci młodej marchwi. Jednak uwierzcie mi, że wszystkie te połączenia mogą się schować przy pesto z jarmużu i nerkowców z dodatkiem chili oraz cytryny. 

Jarmuż, jako odmiana kapusty, ma grube liście oraz lekko orzechowy, kapuściany posmak. Ale połączony z kremowymi i słodkimi orzechami nerkowca, sporą szczyptą płatków chili oraz skórką otartą z cytryny zmienia się w najlepsze pesto, jakie zdarzyło mi się jeść. Wspaniale kremowe, o cudownym zielonym kolorze i przyjemnym, cytrusowym aromacie, który przełamuje orzechowy smak jarmużu. Rozsmarowane na kromce chleba z plastrem awokado zmienia się w najlepszą kanapkę na zimę, a podane z ulubionym makaronem jest najszybszym pomysłem na błyskawiczny obiad. Na moment zapominam o pesto genovese, w sezonie zimowym stawiam na pesto z jarmużu.

piątek, 7 listopada 2014

Granola jabłkowa

Jesień to mój ulubiony czas na pieczenie granoli. Kiedy jest ciemno  i zimno można odpalić piekarnik, wymieszać ulubione pestki oraz ziarna, a potem zapiec je w słodkim miodzie lub syropie z agawy. A przy okazji w całym domu pachnie cynamonem i słodkim, gorącym miodem. 

Domową granolę można przygotować z dowolnych pestek i ziaren. Zamiast garści migdałów można użyć orzechów laskowych, a pestki dyni zamienić na słonecznik. Lubię jednak, żeby wszystkie składniki do siebie pasowały i tworzyły naprawdę wyjątkową mieszankę, inną niż wszystkie na sklepowych półkach. Dlatego tym razem przygotowałam bardzo jabłkową granolę, pieczoną w soku jabłkowym, pełną kawałków jabłek oraz chrupiących ziaren gryki, które sprawiają, że ta granola smakuje jak polska jesień. Ta tegoroczna, polska złota jesień.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Hummus dyniowy

Trudno nie zauważyć, jak bardzo lubię hummus - dzieliłam się już przepisem na ten tradycyjny, z bobu, z fasoli lub z dodatkiem buraków. Ale wraz z rozhulaniem się sezonu dyniowego czas na jesienny, pomarańczowy hummus z pieczoną dynią.

Hummus z dynią przygotowuje się niemal tak samo, jak wszystkie inne - najpierw trzeba utrzeć ciecierzycę z tahiną i cytryną, a dopiero potem dodać dyniowe purée wraz z odrobiną wody. Dzięki zachowaniu tej kolejności hummus jest kremowy i gładki, prawie tak bardzo, podobnie jak oryginał. Dobrze jest jednak trochę pokombinować z dodatkami i oprócz małego ząbka czosnku dodać do hummusu sporą szczyptę ostrej oraz słodkiej papryki, która podkreśla słodki smak dyni. Gotowy hummus skropcie dobrą oliwą i obsypcie wędzoną papryką, która zmieni waszą kanapkę w prawdziwy kulinarny odlot .

Purée z dyni potrzebne do przygotowania tego przepisu możecie zrobić dzień lub dwa wcześniej, a następnie przechowywać je w lodówce. Zrobicie je przekrawając wybraną dynię na pół, następnie wsuwając ją do piekarnika skórą do dołu i piekąc przez około godzinę w 200 stopniach. Im większa dynia, tym więcej czasu potrzeba, aby była miękka. Kiedy już zmięknie wyjmijcie pestki łyżką, a miąższ wydrążcie ze skóry. Upieczony miąższ chwilę przestudźcie, a potem zmiksujcie blenderem na gładkie purée - cześć możecie użyć do hummusu, a z reszty przygotować na przykład piernik dyniowy lub dyniowe cannelloni. Jesień naprawdę jest pyszna.

sobota, 1 listopada 2014

Tofurnik

Na blogu były różne tofurniki na zimno - z wanilią i z owocami, lub z dodatkiem mango. Ale brakowało przepisu na tradycyjny, pieczony tofurnik, ponieważ nigdy z żadnego nie byłam do końca zadowolona: nie wystarczały mi komentarze przyjaciół, że jak na tofu, to nawet niezłe. Chciałam w końcu upiec taki tofurnik, żeby nikt nie pytał z czego jest zrobiony, tylko prosił o dokładkę. I w końcu mi się udało.

Proporcje i składniki używane do produkcji serników z tofu, nazywanych przeze mnie pieszczotliwie tofurnikami, różnią się od tych znanych z tradycyjnych serników. Podstawową różnicą jest użycie sojowego serka tofu, który jest znacznie mniej tłusty i mniej smaczny od twarogu, dlatego zmianie ulegają wszystkie inne dodatki. Aby krótko wyjaśnić na co warto zwrócić największą uwagę przygotowałam poniżej kilka porad - przeczytajcie je uważnie i przygotujecie tofurnik zgodnie z przepisem, a stracicie głowę dla wegańskich wypieków.

  • mleko kokosowe: dzięki wysokiej zawartości tłuszczu dodaje tofurnikowi kremowości i sprawia, że ma lekki, aksamitny smak. Nie warto zastępować go innym mlekiem, chyba że dodacie dodatkowy tłuszczu na przykład w postaci kilku łyżek oleju kokosowego lub masła orzechowego.
  • kasza jaglana: niewielka ilość ugotowanej kaszy jaglanej sprawia, że gotowy tofurnik jest zwarty, ale jednocześnie traci specyficzną, gąbczastą strukturę tofu. 
  • duża ilość mleka: masa na tofurnik musi być rzadka, w przeciwnym razie otrzymacie twardawy, gumowaty placek. 
  • duża ilość soku z cytryny: to nieodzowny element każdego tofurnika. To właśnie sok z cytryny delikatni zakwasza tofu i niweluje jego mdły, sojowy aromat. Nawet jeśli na początku cytryny są mocno wyczuwalne w surowej masie, to po upieczeniu ich kwaśny aromat znika w słodkiej, tofurnikowej masie. 
  • dokładne blendowanie: masa na tofurnik musi być tak aksamitna jak gęsta śmietana lub mascarpone. Nie mają prawa pozostać żadne grudki, ponieważ znacząco pogarszają smak i konsystencję gotowego ciasta. Dlatego do blendowania najlepiej użyć blendera wysokoobrotowego typu Vitamix, lub poświęcić kilka minut na blendowanie ręcznym blenderem. Naprawdę warto się postarać.  
  • coś od serca: tak jak pisałam we wstępie, serek tofu bez dodatków nie jest najsmaczniejszy. Dlatego tofurniki warto doprawić specjalnymi, ulubionymi dodatkami wysokiej jakości - sięgnijcie po dobry waniliowy ekstrakt lub całe laski wanilii, dodajcie skórkę otartą z cytrusów, pastę pistacjową lub tonkę. I nie kombinujcie z tymi wstrętnymi olejkami aromatycznymi, dobrze?

czwartek, 30 października 2014

Marokański krem dyniowy z daktylami

Uwielbiam sezon dyniowy! We wszystkich warzywniakach piętrzą się stosy różnokolorowych dyń: małe i intensywnie pomarańczowe Hokkaido; poskręcane dynie ozdbone, a czasem obok nich udaje się znaleźć ulubioną dynię piżmową. 

Dynia piżmowa to gatunek dyni jadalnej, który charakteryzuje się podłużnym, gruszkowatym kształtem, wspaniale pachnącym miąższem oraz niewielką ilością pestek. Pod jasną skórką kryje się pomarańczowy, zwarty miąższ pozbawiony włókien, o delikatnie melonowym zapachu, z którego można przyrządzić jedne z najpyszniejszych zup. Przed zrobieniem zupy warto jednak miąższ upiec, ponieważ zyskuje wtedy cudowny, maślany aromat - być może właśnie dlatego najpopularniejsza odmiana dyni piżmowej nazywa się Butternut. Oprócz popularniej odmiany Butternut możecie natrafić też na Black Futsu, lub starą, francuską odmianę Musquee de Provence o zielonej, twardej skórze. Zapamiętajcie nazwy odmian, przyjrzyjcie się zdjęciu poniżej i ruszajcie na dyniowe polowanie!

niedziela, 26 października 2014

Pieczone jabłka z jaglanką

Ostatnie tygodnie były bardzo pracowite - wydanie książki kulinarnej okazało się większym wyzwaniem, niż kiedykolwiek sądziłam. Nie będę wam tutaj narzekać, ale powiem tylko, że mam największą ochotę na proste, dobrze znane smaki.

Pieczone jabłka to jeden z deserów, który najmocniej kojarzy mi się z jesienią. Można sięgnąć po kwaśne antonówki, słodkie ligole lub championy o gruszkowym aromacie; następnie przy pomocy ostrego nożyka wyciąć ogryzek, a do środka włożyć kilka łyżek słodkiej kaszy jaglanej. Żeby nadzienie smakowało tak jak powinno, dobrze jest ugotować wcześniej kaszę w mleku z laską wanilii, dzięki temu zwyczajne owoce zmienią się w cudowny, rozgrzewający deser o kremowym wnętrzu. Wspaniale smakują gorące tuż po upieczeniu, ale odgrzane rano na śniadanie są jeszcze lepszym początkiem chłodnego, jesiennego dnia. Zobaczycie, że rozgrzewają i przywracają siłę do pracy.

środa, 22 października 2014

Moja książka

To pierwszy raz w historii Jadłonomii, kiedy przez prawie trzy tygodnie na blogu nie pojawił się żaden przepis. Bardzo was przepraszam za tak długą przerwę, ale mam dobre wytłumaczenie - w tym czasie trwały ostatnie prace nad moją książką, która już na początku listopada ukaże się w księgarniach. 

Ponad 300 stron, 114 zdjęć i 130 przepisów. Kilkanaście ulubionych receptur z bloga i kilkadziesiąt zupełnie nowych. Wiele tygodni spędzonych w kuchni, dziesiątki godzin przed obiektywem oraz mnóstwo prób, degustacji i poprawek najmniejszych szczegółów. Tak wyglądały prace nad moją książką, która już na początku listopada wyląduje na półkach w księgarniach.


XXX
Zmęczona, ale najszczęśliwsza
Marta


wtorek, 30 września 2014

Pieczone pierogi z dynią i masłem migdałowym

Gotowanie pierogów wymaga sporej cierpliwości, zapału oraz kilku par rąk do pracy. Dlatego jeśli nie spełniacie jednego z powyższych warunków najlepiej zrobić znacznie prostsze, chrupiące pierogi pieczone w piekarniku.

Pieczone pierogi z ciasta drożdżowego są łatwiejsze w przygotowaniu od tych tradycyjnych, bo nie trzeba się martwić o synchroniczne wałkowanie, lepienie i gotowanie. Wystarczy przygotować michę farszu, dużą porcję drożdżowego ciasta i ulepić pierogi, które już po chwili wylądują razem w piekarniku. Można napełnić je cukiniąulubioną soczewicą, a nawet pesto z pietruszki, jednak o tej porze roku nie ma lepszego nadzienia, niż to ze słodkich wrześniowych dyń. Dynie wcześniej wystarczy w całości upiec, a następnie wydrążyć i miąższ zblendować z masłem migdałowym, pieczonym czosnkiem oraz odrobiną suszonych ziół. Migdałowe masło możecie zrobić sami w domu podobnie jak to z nerkowców, ale jeśli nie jesteście pewni odporności swojego blendera śmiało sięgnijcie po gotowe masło dobrej jakości. To od Primaviki ma w składzie ma jedynie prażone migdały i sól, czyli dokładnie to, z czego powinno składać się porządne masło orzechowe.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...